• Post category:Życie codzienne
  • Reading time:5 mins read

Czas szybko biegnie

Dzisiaj mija dokładnie 3 miesiące od mojego wyjazdu z Polski na misje w Kazachstanie. Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał. I choć to nieduży okres czasu to jednak dużo się w moim życiu zmieniło.

Jak czas szybko biegnie widzę po moich współlokatorach: Tekli i Wasylu. Przyszły do mnie jako małe 5-miesięczne kotki, ważące zaledwie po pół kilo, a teraz to już potężne 3 kilogramowe koty.

Po pierwsze nowe miejsce życia. Potem nowe miejsce służby kapłańskiej. Wszystko nowe… ale bardzo piękne – jakby moje wymarzone miejsce na ziemi.

Życie jest kolorowe, wielobarwne. I choć każdy dzień przynosi piękne, przyjemne barwy, bywają też i te  smutniejsze, problematyczne, przynoszące trudności. Ale Bogu dziękuję za wszystkie: Chwała Bogu za wszystko, i za radości i za trudności. Nigdy nawet nie myślałem, że daleko od domu rodzinnego, pośród nowego środowiska będę czuł się tak bardzo dobrze, otoczony przyjazną miłością.

Powyższe, drugie zdjęcie to test na wrażliwość: na co zwróciłeś uwagę jako pierwsze? Piękny wschód Słońca czy zakopane auto w śniegu? Nie ma się co martwić, i jedna i druga odpowiedź dobrze o Tobie świadczy…

To są jedne z trudniejszych i stresujących sytuacji, kiedy jesteś zdany tylko na Opiekę Bożą i ufność, że przyśle kogoś, kto pomoże. I tak też po 30 minutach kopania w śniegu się stało – pojawiły się dwa auta, które się zatrzymały, aby pomóc.

Pierwsi wolontariusze misyjni

Pan Bóg tak wszystko układa, że w bardzo krótki czasie pojawili się pierwsi goście z Polski: Magda i Michał. Bardzo nam pomogli, w szczególny sposób w przetransportowaniu głośnika z mikrofonami, który zakupiłem z ofiar sponsorów misyjnych z Polski (serdecznie dziękuję za pomoc, bo nie jest to tani sprzęt – komplet to ponad 1500 zł). Podczas kilku zaledwie dni doświadczyliśmy dużo pomocy. Po pierwsze BYLI z nami, modlili się z nami, po drugie pomogli w sprzątaniu, a także w rąbaniu drewna na plebanii i w klasztorze Sióstr. Bogu niech będą dzięki za nich.

I jeśli ktoś zastanawiałby się co tutaj mógłby robić jako wolontariusz, to odpowiedź brzmi po prostu: BYĆ.

Nowa przyjaciółka

Muszę się przyznać, że spotkałem także w życiu pewną kobietę, w której jakoś tak zakochałem się od pierwszego wejrzenia. I nawet nie wiem czemu i skąd taka pewność… To bł. Maria Franciszka Siedliska – założycielka Zakonu Sióstr Nazaretanek. Razem z całą wspólnotą modliliśmy się nowenną przed Jej świętem 25 listopada. Nikt nie spodziewał się takiego odzewu; choć same modlitwy nie trwały długo to czytanie próśb do błogosławionej zajmowało dobre 15 minut. Były i karteczki od naszych parafian Achat C-Lettre Pilules en Ligne sans Ordonnance , od ich znajomych z całego Kazachstanu, ale także od przyjaciół misji z Polski. Każda kartka tak bardzo wzruszająca: tak mnóstwo próśb, modlitw – ufamy, że przez ręce bł. Marii Franciszki zostaną wysłuchane.

Długo wyczekiwana peregrynacja

Razem z bł. Marią Franciszką, zakochaną w Świętej Rodzinie , przygotowywaliśmy się do wydarzenia niezwykłego: przylotu kopii Cudotwórczej Ikony Świętej Rodziny z Kalisza. Siostry Nazaretanki marzyły o tym, i znów zrządzeniem i z pomocą Boża i pomocą fundatorów z Polski, w szczególności z mojej poprzedniej parafii z Polski św. Mikołaja w Brzeziach, Ikona przyleciała do naszej parafii i zostanie już z nami. A póki co już 2 tygodnie pielgrzymuje od domu do domu, aby rodziny mogły razem przed nią polecać wszystkie prośby.

Adwent

I tak bardzo szybko zleciał czas, bogaty w wiele wydarzeń, spotkań, i doprowadził nas do Adwentu. I znów rozterki związane z organizacją rorat. Jednak znowu pozwoliliśmy się porwać zaufaniu Bogu i znów nie pomyliliśmy się. 3 dni w tygodniu zaplanowaliśmy roraty na 7:00 rano (choć to i tak nie jest jeszcze wczesna godzina, bo zapewne wielu z Was pamięta roraty nawet o 6:00). I choć baliśmy się tej godziny, czy ktoś przyjdzie, okazało się, że przez pierwsze dni rorat jest nas 3 razy więcej niż normalnie.

Póki co czekamy kolejnych dni, kolejnych niedziel adwentowych.

Dodaj komentarz